czwartek, 26 lipca 2012

Rozdział I

-Chłopcze czy mógłbyś nam pomóc?
Czarnowłosy obejrzał się , niepewny czy jasnowłosa kobieta woła właśnie jego. Kiedy jednak spotkał jej wyczekujący wzrok skinął krótko głową i wziął od niej paczkę, która wyglądała na ciężką.
-Wybacz, że cię tak wykorzystuje, ale dopiero się wprowadziłyśmy i jeszcze nie znam tu nikogo kto mógłby nam pomóc.
-Nie ma problemu i tak nie miałem ciekawszego zajęcia. Przyjechała pani z daleka?
-Non, non. Do tej pory mieszkałyśmy na obrzeżach Paryża, ja i moja siostrzenica Sophie. Pewnie jesteście nawet w podobnym wieku. Sophie, viens ici!
Z domu wyłoniła się szczupła blondynka ze zirytowaną miną.
Może jednak te wakacje nie będą takie złe.-Ce qui se passe, tante Monique?
-Chciałam tylko, żebyś poznała naszego pomocnika. - kobieta spojrzała na niego zamyślonym wzrokiem- A jak ty w ogóle masz na imię?
-Harry.
-Ach te angielskie imiona, no nic. Harry-Sophie, Sophie-Harry. 
-Cześć, możemy już kontynuować wnoszenie rzeczy?
***
Wakacje faktycznie okazały się lepsze niż sądził. Pomijając momenty, w których musiał pracować w domu każdą wolną chwilę spędzał z Sophie. Początkowo pomagał Francuzkom z przeprowadzką i umeblowaniem nowego domu. Nie wiadomo kiedy zaczął ćwiczyć z dziewczyną jej angielski, a ona ochoczo przyłączyła się do jego porannych biegów. Zaprzyjaźnili się i po raz pierwszy w życiu chłopak niechętnie myślał o opuszczeniu Privet Drive.

-No więc wakacje spędzasz u wujostwa, a potem jedziesz do szkoły z internatem?
Leżeli na trawie w parku odpoczywając po treningu i rozmawiali o wszystkim po trochu.
-Mniej więcej. Możliwe nawet, że nie spędzę tutaj całych wakacji...
-Oh, wybierasz się gdzieś na wczasy?
-Nie za bardzo. Jedyna perspektywa jaką mam to, że pojadę do mojego przyjaciela.A ty?
-Co ja?
-Jak spędzisz resztę wakacji? Gdzie pójdziesz do szkoły?
-Do września też będę siedzieć tutaj, a potem albo nauka w domu, albo również szkoła z internatem.
Dalszą rozmowę przerwało im pojawienie się Dudley'a, który miał zdecydowanie wystraszoną minę.
-P-Potter.. Twoi dziwaczni kumple przyjechali...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz